sobota, 12 listopada 2011

lubię te sms'y, lubię ten zapach i te błędnie szukające ratunku oczy

... tak się zastanawiam co będzie ze światem jeśli ja zniknę ... jakie nudne życie będą miały niektóre kobiety, nie będzie na kogo psioczyć, nie będzie komu pojechać za plecami ...

... a mnie znowu ktoś pytał o pewną - nazwijmy ją "znajomą" bo dziewczyna brzmi jakoś tak marnie ... i ja znowu jadąc samochodem uśmiechnąłem się i powiedziałem, że to fajna dziewczyna jest, bez złośliwego podtekstu, bez pretensji i choć w głowie mógłbym sobie powiedzieć różnie to nigdy nie przyszło by mi do głowy by komuś powiedzieć o niej źle ...

i cóż ... skąd ten wstęp ... zaraz zrozumiecie ... ;) a właściwie dopiero za chwilę ... jak to jest z ludźmi? serio człowiek chce być miły, dojrzały, rozmawiać lub chociaż stwarzać pozory bo ile można w sobie trzymać jakieś urazy ... ale mieszała ze mną ta "znajoma" ... ja dawno nie byłem w tym mieszkaniu, w którym mieszkaliśmy, nie bywam tam często, ale dotarłem ostatnio, sprawdziłem skrzynkę i zobaczyłem, że są do niej listy - chciałem napisać jej wiadomość na facebooku ... ale okazało się że jestem "zablokowany" ... no nie ;) no seriously ... ;) napisałem więc miłego sms'a i odpowiedzi nie dostałem żadnej ani dzięki ani spieprzaj ... dobra myślę sobie ... whateva ;)

przechodząc do dalszej części - dwa wydarzenia która odwiedziłem:


niedziela, 6 listopada 2011

Era klapsa, kraksa i król disco!

Ostatnio Kasia zrobiła mi taką diagnozę (poprzednia notka - komentarze), że aż zacząłem się zastanawiać czy ja przypadkiem jakiś przegięty nie jestem i może to moja wina wszystko ...

cóż - nie moja. Wasza kobiety Wy o Wy Wy! Cholera podzielę się z Wami czymś czym dzielić się nie powinienem, ale jakoś nie mogę się powstrzymać ...

w życiu moim się dzieje ... dużo się dzieje ... napisałem Wam ostatnio, że wczoraj miałem się spotkać z tą, której się dawno powinienem pozbyć ...? Napisałem.
No więc spotkałem się z nią ...


poniedziałek, 31 października 2011

Najgorszy facet jaki mógł Ci się trafić - ten cudowny ... ten ze snów

Oto ja, 70 kg chodzącej masakry. 180 cm niesklasyfikowanej masy lekceważąco - niepoważnej. Oto ja, ten który chce sam nie wie czego, ale wie z pewnością jedno - że chce.

Szczęśliwie się moje losy toczą? Co u mnie? Gdzie jestem i czemu mnie nie było ...
Komu znowu dałem klapsa, a kto klapsem poczęstował mnie ...

poniedziałek, 26 września 2011

hipnotyzujące rytmy i zapach końskiej kupy

Dawno mnie nie było ...

wiem ... powinno się aktualizować swojego bloga w miarę często wtedy ma się dużo aktywnych czytelników i coś tam coś tam ... ale jakby to powiedzieć .... blogerem nie jestem ... traktuję to jako pamiętnik, w którym opisuję sam nie wiem co ... i rozmawiam o tym z ludźmi, którzy w pewien anonimowy sposób uczestniczą w moim życiu ... raz na jakiś czas przynajmniej ....

poniedziałek, 12 września 2011

baby są jakieś inne ... i na 100% nie są z Wenus...

co ja mam Wam powiedzieć?

że nie rozumiem? że mam problem z interpretacją słów, gestów? że nie wiem, czy zainteresowana mną jesteś czy nie jesteś wcale, bo jak ja biedny mam ogarnąć te zestawy zachowań, kombinacje zdań ze spojrzeniami i gestów z uśmiechami lub braku tych uśmiechów tych ...

no jak

wtorek, 6 września 2011

tak ładnie się rumienisz ... gdy mówię do Ciebie cicho ...

odezwała się ... ale nie tak jak myślałem, nie tak jak chciałem nie tak jak to sobie wyobraziłem w mojej wspaniałej wizji ...

chciałem serio chciałem jej tak bardzo, że aż myśleć nie mogłem o niczym innym... te kolacje i spotkania, te rozmowy wszystko było zbyt idealne ... dlaczego? dlatego, że ona za każdym razem znika ... dając mi do zrozumienia, że to jednorazowe wydarzenie ... taki event z naszym udziałem. Jest pięknie, a później znikamy... podróżujemy w czasie ... żyjemy od spotkania do spotkania, a spotkań tych zaplanować nie można ....

mam dla Was kolejną kobietę w mojej kategorii określaną jako piękna

piątek, 2 września 2011

spacer, kolacja, randka - niepotrzebne skreślić

i tak minął mi tydzień - zabiegany, pomiędzy codziennymi sprawami, gdzieś pogubiony między lotami do Czech, Polski i Niemiec, pogubiony w marzeniach skąpany, podtopiony nadzieją .... zamknąłem oczy ...

usiadłem przy biurku i napisałem list. Serio. Prawdziwy, krótki list:

"Wiem, że masz wiele spraw na głowie, a ja nie chcę zajmować Ci czasu, którego i tak masz niewiele.
Wysyłam Ci film, o którym rozmawialiśmy ... i energii mojej trochę i humoru dobrego.
Ludzie listów już nie piszą - jaka szkoda."


i wysłałem jej. Wysłałem kurierem. Film z listem napisanym odręcznie na adres jej firmy ....